Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

sobota, 31 stycznia 2015

Jedno z ważniejszych świąt w Danii - Storelusedag

Dania jest krajem, który dziwi mnie pod wieloma względami, dziwi ale nie zaskakuje, zdążyłam się już przyzwyczaić do ich dziwactw. Szczerze mówiąc myślałam, że już nic mnie nie zaskoczy, o jakże się myliłam. Z tym krajem nigdy nic nie wiadomo.

Ostatniego dnia stycznia, przypada w Danii wielkie święto, jedno z ważniejszych - Storelusedag, a co się kryje pod tą tajemniczą nazwą? Otóż Storelusedag jest to Wielki Dzień..Wszy. Tak, tak, dobrze widzicie - wszy. Jak na tak dobrze rozwinięty kraj, Dania ma duży problem z tymi insektami. Bardzo często zdarza się, że w szkołach, dzieci nie przychodzą na zajęcia bo.. mają wszy. I tak na prawdę tylko czekać, kiedy przyjdzie pora na kolejne z nich. W aptekach, sklepach z kosmetykami bardzo łatwo dostać cały zestaw do 'radzenia sobie z wszami', bardzo często są promocje na takie zestawy, normalne też jest to, że w każdym duńskim domu znajdują się szampony i grzebienie do wszy. 



Storelusedag został ustanowiony w 2007 roku i co roku, 31ego stycznia, wszelkie media, nawołują do tego aby sprawdzać głowy dzieciom. Larwy wszy mogą rozwijać się na głowie przez dłuższy czas, a nie koniecznie dawać symptomy swędzenia. W szkołach, internecie można dostać materiały na temat wszy, ich rozwoju, a także praktyczne informacje jak sprawdzać głowy pod tym względem, jakie środki stosować i przez jaki czas.


Z wszystkich ulotek, informacji, wiadomości w tym dniu ta jedna jest najważniejsza:
Pamiętaj o Wielkim Dniu Wszy
Sobota 31 styczeń 2015
Zachęcamy rodziców do sprawdzania głów swoich dzieci pod kątem wszy.

Ostatni dzień stycznia, nazywany jest narodowym, dużym dniem do sprawdzania głów pod kątem wszy. Jest to niejako, samopomoc w redukcji rozwoju robali. Oczywiście nie może zabraknąć zdjęć insektów, czy to rysunkowych, realistycznych czy tych bardziej pod kątem humorystycznym. Ważne jest, żeby informacja dotarła do jak największej ilości osób i zaowocowała walką z nimi. A każde dziecko było szczęśliwe i wesołe, bez wszy.


Przyznam szczerze, że będąc w Polsce nigdy nie słyszałam o przypadkach wszy u dzieci, w tych czasach. Pamiętam jak Babcia mi opowiadała, jak Mój Tato był dzieckiem i pojawiły się wszy, dostała je jedna z dziewczynek w klasie, niestety, włosy trzeba było obciąć. Pamiętam, że bardzo mi było szkoda tej dziewczyny i nie mogłam zrozumieć jak robale mogą się zalęgnąć na głowie. Na szczęście mnie ten problem nie dopadł. Ponownie o wszach usłyszałam w Danii i muszę powiedzieć, że jest to jeden z powszechniejszych problemów u tutejszych dzieci, z którym nie bardzo potrafią sobie poradzić.

Zaskoczyłam Was wiadomością o tym święcie? Co o nim sądzicie?

Miłego weekendu, 
Pat.


środa, 28 stycznia 2015

8 rzeczy, ktore zaskocza Cie po przyjezdzie do Danii

To, ze Dania jest dosc nietypowym krajem mogliscie wywnioskowac z poprzednich wpisow o ciekawostkach i dunskich absurdach. Dzisiaj chcialam przyblizyc Wam rzeczy, ktore moga Was zaskoczyc po przyjezdzie do tego kraju. Mnie te rzeczy przestaly juz dziwic, oni tacy sa i trzeba sobie z tym poradzic. Dunczycy sa powszechnie znani jako potomkowie Wikingow i najszczesliwsi ludzie na swiecie, ale zeby o tym wszystkim sie przekonac, musisz przyjechac do Danii.

Chcesz sie dowiedziec czemu sa tez dziwakami? Zapraszam do lektury :)
Kochaja rowery 
Bezapelacyjny numer jeden. Rowery i cyklisci sa wszedzie, pogoda, nie pogoda, deszcz, slonce, mroz, snieg - kazda pogoda jest dobra na jazde na rowerze. Jezdza bo lubia ale jest to takze jeden z ich glownych srodkow transportu. Ponad 50 % mieszkancow dojezdza codziennie do i z pracy, mowi sie, ze jest tutaj wiecej rowerow niz mieszkancow, to tak samo jak ze swiniami. Dunczycy dbaja o srodowisko ale prawda jest taka, ze jazda na rowerze jest najszybsza i najlatwiejsza forma poruszania sie po miescie.
Piwo
Jest czescia dunskiej tradycji od ponad 500 lat, w Danii uwazane za normalne jest rozpoczecie picia piwa w wieku 14 lat. Prawie kazdy w Danii pije ten trunek, jest ono obecne praktycznie wszedzie, poczawszy od zwyklych imprez, po te szkolne, miejsca pracy (po godzinach), spotkania biznesowe - alkohol nie jest problemem dopoki pijacy sa w stanie sie kontrolowac, no i kto zabroni pic pracownikom juz po ich godzinach pracy?!

Dunska flaga 
Zobaczysz ja powiewajaca w przydomowych ogrodkach, na masztach a nawet w urodzinowym torcie. Flaga jest jednym z wazniejszych symboli dunskich, Dunczycy tak czesto jej uzywaja poniewaz pokazuje ich milosc i przywiazanie do kraju.

Anyz
Dania ma chyba wszystkie rodzaje slodkosci i snackow o smaku anyzu -  zelki, czekoladki, cukierki, lody, ciastka, drinki i o wiele, wiele wiecej. Jedne sa slodkie inne slone, a jeszcze kolejne ostre, dla mnie.. nie do zjedzenia. A fee.


Zasady
Jesli jest czerwone swiatlo, to znaczy, ze trzeba stac i czekac az bedzie zielone, nie wazne ze nie jedzie zaden samochod ani rower, stoja i czekaja. Na codzien dunczycy sa bardzo zdyscyplinowani i trzymaja sie zasad, co nie ma az takiego zastosowania kiedy sa pijani, wtedy nawet sikanie w miejscu publicznym nie jest zakazane czy niestosowne.

Dzieci
Wyobrazacie sobie Wasze dziecko spiace w wozku na zewnatrz kiedy Wy siedzicie z kolezanka na kawie? Nie?! W Danii jest to norma. Nie ma znaczenia czy pada deszcz czy snieg, nic nie ma znaczenia dopoki dziecko jest odpowiednio ubrane. Mroz, padajacy snieg i maluch bez czapki i rekawiczek siedzacy w wozku? Tez norma. Hartowanie ponad wszystko!


 Hygge
Nie ma tlumaczenia tego slowa ani na jezyk angielski ani na jezyk polski. Opisuje ono ciepla, mila atmosfere kiedy spedzasz czas z tymi ktorych kochasz, delektujesz sie drinkiem i dobrze bawisz. A, prosze nie zapomniec o ogromnej ilosci swieczek.

Prywatnosc
Ponad wszystko. Bardzo cenia sobie prywatnosc i nie chca wchodzic w niczyje zycie z butami. Niespodziewane wizyty? W zadnym wypadku.


Milego,
Pat.

niedziela, 25 stycznia 2015

Przegląd tygodnia w zdjęciach #6

Ostatni tydzień był zabiegany i nie udało mi się zrobić dużej ilości zdjęć. Wracałam późno do domu, zmęczona i nie mam ochoty na nic. Weekend należał do tych leniwych, a niedziela obudziła mi pięknym słońcem.


1. Staram się lepiej odżywiać, wprowadzać więcej warzyw do moich obiadów.
2. Trochę zimy zawitało do Danii.
3. Wstawanie wcześnie rano, jak jest jeszcze ciemno nie należy do najprzyjemniejszych, a czekanie w ciemnościach na autobus to już wcale.
4. Cafe Latte w pracy obowiązkowe.


1. Wsiąść do pociągu byle jakiego..
2. W piątek zafundowałam sobie domowe mini spa, maseczka, pillingi, tego mi było trzeba.
3.4. W sobotę był cheat meal, oglądanie meczu Polska-Dania i kibicowanie skończyło się przy lampce wina i przepysznym hamburgerze z The Irish Rover.

Dzisiaj obudziły mnie promienie słońca wpadające do pokoju, jak dobrze, że nie zasłaniam rolety bo bym nawet nie wiedziała, że tak pięknie zaczyna się dzień. Postanowiłam wybrać się z kubkiem herbaty na małą przejażdżkę. Pogoda cudna, lekki mróz, delikatne słońce, w sam raz na spacer. W końcu trzeba się dotleniać, prawda? :)

  video

Jezioro zamarzło, na brzegach leży biały puch, wszystko tworzy prześliczny krajobraz. W koło pełno ludzi, pary spacerują, dużo jest tych, którzy biegają i jeżdżą na rowerze. Każdy korzysta z promieni słońca póki postanowiły do nas zawitać.












 Ostatnio pogoda trochę się zmieniła, chłodniejsze dni przyszły do Danii, ku uciesze dzieciaków w nocy spadł śnieg i mogą szaleć na sankach. Poubierane w nieprzemakające kombinezony, ciepłe czapy i rękawice, suną w dół z prędkością światła. Śmiechu i krzykom nie ma końca! 

video








Miłej reszty weekendu :)
Pat.

sobota, 24 stycznia 2015

Tag: 50 faktów o mnie

Tag: 50 faktów o mnie już od jakiegoś czasu krąży po internecie, postanowiłam i ja z niego skorzystać, odbiega to trochę od wpisów, które zawsze piszę ale chciałabym Was poznać i abyście Wy poznali mnie :) Piszcie więc w komentarzach fakty o sobie, poznajmy się :)




1. Jestem jedynaczką, która zawsze chciała mieć rodzeństwo, zazdrościłam wszystkim moim koleżanką, które rodzeństwo miały a fakt ten podkreślałam mówiąc, "jak fajnie, że masz rodzeństwo, masz z kim spędzać czas, masz z kim się bić i kłócić". Byłam świadkiem wielu 'wojen' pomiędzy rodzeństwem i wtedy wydawało mi się to takie super.. :)

2. Boję się żab i pająków, żab panicznie.

3. Moja przygoda z chórem szkolnym trwała..4 godziny. Śpiewać to ja lubię, ale pod prysznicem.

4. Jeśli jesteśmy przy muzyce to, znam bardzo, bardzo dużo piosenek na pamięć, zwłaszcza tych anglojęzycznych. Wystarczy, że dwa, trzy razy usłyszę piosenkę i tekst jest już u mnie w głowie. Jeszcze jako nastolatka mieszkająca w domu, słuchałam radia i zawsze, ale to zawsze śpiewałam piosenki, wtedy Tato mówił, 'żeby tak szybko nauka wchodziła Ci do głowy jak te piosenki'.

5. Przez całą podstawówkę miałam świadectwa z czerwonym paskiem, w gimnazjum i liceum moja średnia oscylowała w granicach tej paskowej.

6. Uwielbiam żelki, zwłaszcza te z kwaśną posypką. Z każdego wyjazdu do Niemiec do rodziny, przywoziłam całe pudełka kwaśnych żelków, bo tam kosztują 1-2 euro, żal było nie korzystać :)

7. Dwa tygodnie przed komunią, wywróciłam się na rowerze i zdarłam sobie.. brodę. Moja Mama o mało nie dostała zawału jak przyszłam do domu zapłakana i zakrwawiona. Na zdjęciach z komunii prezentuję się 'pięknie' ze zdartą brodą.

8. Nie lubię, wręcz nienawidzę przedmiotów ścisłych. Matematyka, chemia i fizyka to była moja zmora w szkole..

9. Kocham psy! Marzę o tym, żeby w przyszłości mieć psa, a nawet dwa. Kiedy na ulicy mijam kogoś z psem, to muszę ich zaczepić i pogłaskać psiaka.

10. W przedszkolu ugryzł mnie pies, po czym mam małą bliznę na zewnętrznej stronie lewej dłoni.

11. Bardzo boli mnie krzywda zwierząt i za każdym razem kiedy widzę gdzieś na internecie zdjęcie, filmik ze zwierzętami, którym dzieję się krzywda - płaczę. To są istotki, które nie mogą się obronić i nie mogę zrozumieć dlaczego ludzie są tacy podli i je krzywdzą.

12. Uwielbiam wolontariaty i mam ich kilkanaście na koncie.

13. Jako dziecko byłam tak chora, że musiała przyjeżdżać pielęgniarka i dawać mi zastrzyki w tyłek, jak tylko widziałam samochód lekarza, chowałam się za kanapę, żeby nie mogli mnie znaleźć :)

14. Jako nastolatka przez dwa lata nosiłam stały aparat ortodontyczny, którego nienawidziłam. Chłopaki nie dawali mi żyć, docinkom nie było końca.

15. Jestem krótkowidzem, moja wada jest wysoka, na prawym oku -4,5 a na lewym -5.

16. Jako dziecko uwielbiałam Majkę Jeżowską, do dzisiaj mam kasety z jej piosenkami.

17. Mam dwie przyjaciółki, które poznałam poprzez mojego pierwszego bloga, którego założyłam jak miałam 15 lat.

18. Mój pierwszy telefon dostałam w wieku 14 lat i od tamtej pory mam ten sam numer.

19. Ze względu na problemy z żołądkiem, parzę pomidory i ściągam z nich skórę.

20. Mam bardzo dobrą, analityczną pamięć. Mój chłopak mówi, że powinnam pracować w FBI, bo wszystko zawsze pamiętam i nic się przede mną nie ukryje.

21. Jako nastolatka miałam więcej kolegów niż koleżanek.

22. Nienawidzę jak ktoś kłamie.

23. Moją ulubioną książką jest Ania z Zielonego Wzgórza i jej dalsze części. Mam także ekranizacje tej książki, którą oglądam co jakiś czas.

24. Mam bzika na punkcie 'Przyjaciół' mogłabym go oglądać cały czas, a umożliwiają mi to powtórki na ComedyCentral i śliczny box z wszystkimi seriami, który dostałam w zeszłym roku pod choinkę.

25. Bardzo dużo analizuję i zastanawiam się 'co by było gdybym..'

26. Moje trzecie imię, z bierzmowania, to Anastazja.

27. Nie odbieram gdy ktoś dzwoni z zastrzeżonego numeru.

28. Nienawidzę gdy ktoś mówi do mnie Pati. Gdy studiowałam wszystkim obcokrajowcom ciężko mówiło się Patrycja, z polską wymową z 'y', mówili Pat i tak zostało do dziś.

29. W okresie liceum często jeździłam z dziewczynami na dyskoteki, wtedy naszym ulubionym napojem alkoholowym było kamikadze.

30. Teraz wolę białe wino, pół słodkie.

31. Pierwszy raz włosy zafarbowałam w wieku 20 lat, na rudo, od zawsze mi się marzył ten kolor. Teraz przeszłam już prawie do swojego naturalnego koloru. Wcześniej jako nastolatka farbowałam się szamponetkami na kolor wiśniowy bądź miedziany, potem na szczęście tylko brąz.

32. Jestem alergikiem.

33. Moje 'naturalne' włosy są falowane, kręcone, przez pewien okres czasu nawet nosiłam naturalne, ale zdecydowanie wole proste.

34. Nie wymawiam poprawnie litery 'r' i nie potrafię 'rowerkować' czyli powtarzać 'rrrrrrr'.

35. Od 7 roku życia przez parę lat jeździłam na kolonie i obozy. Jak z nich wracałam, zawsze prosiłam mamę, żeby zrobiła pomidorową i naleśniki, był to mój obowiązkowy obiad popowrocie :)

36. Po podstawówce ścięłam włosy na chłopaka, najgorszy okres w moim życiu był wtedy gdy odrastały i zaczęłam je zapuszczać, nigdy więcej.

37. Uwielbiam jeździć samochodem.

38. Urodziłam się 13ego.

39. Bardzo często marzną mi stopy.

40. Mam dużą kolekcję kubków.

41. Zawsze marzyłam o tym, żeby otworzyć kawiarnię i mieć własną księgarnie bądź bibliotekę.

42. Boję się, że.. 'narobi' na mnie ptak, gdy widzę gołębie siedzące na latarniach, omijam je.

43. Uwielbiam białą czekoladę.

44. Wolę nosić zegarek na prawej ręce.

45. Zawsze mam przy sobie aparat, a z wakacji zawsze przywożę ponad 1000 zrobionych zdjęć.

46. Mam silną wolę, robi ze mną, co chce.

47. Jako dziecko panicznie bałam się wody. Przy każdym wejściu do morza/jeziora, rozgrywał się horror.

48. Marzy mi się willa w Toskanii.

49. Jako nastolatka nie tolerowałam ubierania się na cebulę, było mi gorąco, nie zapinałam kurtki, nie nosiłam szalika. Teraz sobie tego nie wyobrażam, gruba kurtka, szalik, rękawiczki i kaptur to obowiązek w zimie. Ma mi być ciepło i już :)

50. Od 2009 roku mieszkam w Danii.

I jak, łączy nas coś? :)

Miłego weekendu,
Pat.

 

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Ciekawostki o Danii #4


Bez zbędnych wprowadzeń - zapraszam na kolejną dawkę ciekawostek o Danii.

1. Duńczycy dużą uwagę przykładają do ochrony środowiska - w domach obowiązuje segregacja śmieci, w każdym domu wisi plan, na którym można znaleźć daty wywozu konkretnych śmieci. Około 60% odpadów w Danii podlega ponownemu przetworzeniu.

2. Język duński, a w zasadzie jego wymowa, nie jest podobna do żadnego z języków skandynawskich. Pozostali Skandynawowie nazywają język duński - chorobą gardła. Przy wymowie trzeba troszkę zmienić struny głosowe, tak aby wydawały chrapliwe spółgłoski. W języku tym wymawia się aż 22 spółgłoski, dla porównania w języku polskim tylko 8.

3. W 2010 roku Dania liczyła 5,5 miliona mieszkańców, a ponad 13 milionów świń. Dania jest jednym z największych producentów wieprzowiny i bekonu.

4. 62% powierzchni Danii to pola uprawne.

5. Flaga Danii jest najstarszą. Legenda głosi, że 800 lat temu podczas wyprawy duńskiego króla Waldemara II, flaga spadła z nieba, król podniósł ją i wygrał bitwę.

6. Pierwszy ludzik LEGO powstał w 1974 roku, 41 lat temu.

7. Przed sklepami wystawione są artykuły tam sprzedawane, np. wchodząc na pocztę, na półkach, przed okienkami powystawiane są koperty, pudełka, długopisy, kartki pocztowe, kartki okolicznościowe. Nikt tego nie pilnuje, nic nie ginie.

8. W Danii pracownikom przysługuje 5 tygodni płatnego urlopu, kwota za te tygodnie waha się pomiędzy 1,5 a 2 miesięczną regularną wypłatą.

9. Po utracie pracy, bezrobotnemu przysługuje, po polsku, tzw. bezrobocie. Wysokość jego to 80% poprzednich zarobków, bądź 100% poprzednich zarobków, jeśli dana osoba opłacała 'ubezpieczenie wypłaty na wypadek utraty pracy'. Bezrobocie przysługuje przez okres 2 lat, w najbliższym czasie ma się zmienić, wzrosnąć do lat 3.

I jak tym razem? Dowiedzieliście się czegoś nowego? :)

Miłego,
Pat.

niedziela, 18 stycznia 2015

Przegląd tygodnia w zdjęciach #5

Ostatni tydzień prawie cały przeleżałam w łóżku, dopadł mnie jakiś wirus i nie chce odejść. Na początku nie było tak źle, dopiero na 3 dzień rozłożyło mnie kompletnie. Łóżko, chusteczki, gorące herbaty, dużo dużo soków i witamin, a dalej nie puściło. Idealnie nie jest, ale jestem już w stanie przespać całą noc bez bólu głowy i budzenia co godzinę.

Zapraszam na zdjęcia z tego tygodnia, w wersji dość chorobowej..:)

1. 3. Początek tygodnia zapowiadał się dobrze wpadłam w wir planowania i notowania z Kalendarzem Dobrych Myśli i Organizerem @DesignYourLife.
2. Książka do poduszki, tym razem padło na 'Pytania o Hollywood' Ani Wendzikowskiej, bardzo przyjemna książka.
4. W poniedziałek, postanowiłam dołączyć do wyzwania #30DNIFIT, więcej o wyzwaniu u DrLifestyle.



1. A potem przyszło choróbsko..
2. Rozgrzewałam się zupami.
3. Piłam płynne witaminki i..
4. ..dalej się kurowałam.



1. Sok pomarańczowy, sok grejpfrutowy, owoce, dużo owoców! Wyzwanie fit w pełni :)
2. Łóżko przez ten tydzień stało się moim przyjacielem, nie chciałam z niego wychodzić. No bo jak człowiek chory, zmęczony to po co wychodzić z łóżka, sami powiedzcie?!
3. Będzie koncertowo! Już nie mogę się doczekać!! Bilety już wydrukowane, więc teraz tylko czekanie! :D
4. W przeciągu tygodnia mieliśmy cztery pory roku. Pogoda zmieniała się z godziny na godzinę i z dnia na dzień, trochę cieszyłam się, że nie musiałam nigdzie wychodzić. Był grad..


1. ..a potem śnieg. Godzinę później różowe niebo i piękne słońce, a parę godzin później.. ulewa.
2. Jadłyście kiedyś grejpfruta w ten sposób?! Jak byłam mała, Babcia zawsze obierała mi grejpfruta ze skórki, tak smakował najlepiej i znikał w przeciągu chwili :)
3. Zapomniałam już o połączeniu wody z cytryną. Dziękuję Soniu, za przypomnienie o tym pysznym napoju! Kolejne witaminy, zawsze mile widziane!
4. Kolejna gra planszowa, zwariowałam na ich punkcie w zeszłym roku. Tak bardzo lubię je rozpakowywać i przeglądać wszystkie karty, pionki, czytać instrukcje obsługi i zasady! Ile radości! :)


A Wam jak minął tydzień?

Miłego kolejnego,
Pat.

czwartek, 15 stycznia 2015

New in czyli nowości książkowe #2


Po każdym wyjeździe do Polski wracam z nowymi książkami, liczba ich waha się od 6 wzwyż, tak na prawdę dopiero po przyjeździe zastanawiam się, gdzie ja to wszystko upchnę, bo miejsca co raz mniej.. Marzy mi się, kiedyś w moim przyszłym domu, cała ściana z regałami wypełnionymi książkami, jestem coraz bliżej. Jeszcze jako dziecko, nastolatka czytałam dużo i cały czas, z biblioteki też wracałam z ogromną ilością książek i niedługo potem szłam po nowe. Kiedy studiowałam ilość czytanych przeze mnie książek trochę spadła, ale powoli wracam do czytania. Z wyjazdu świątecznego do Polski, przywiozłam ich 13ście, postanowiłam więc podzielić je na dwa wpisy, żeby dawkować tę radość :)


Jak stać się szczęśliwym człowiekiem - Ani Kęski, śledzę jej bloga już od jakiegoś czasu i osobiście jej kibicuję. Książki byłam ciekawa, bo blog Ani jest bardzo pozytywny i na prawdę wartościowy, dobrze czytać coś, co piszę się z własnego doświadczenia. Jestem ciekawa Ani sposobów na bycie szczęśliwym bo chyba każdy z nas chce być szczęśliwy, to czemu nie zarażać się tym od innych?!

Pytania o Hollywood - Ani Wendzikowskiej, tę książkę tak na prawdę wzięłam ze względu na to, że wywiady Ani śledzę regularnie i zawsze czekam na te nowe, a gdy nie mam okazji oglądnąć ich w programie, nadrabiam poprzez oglądanie online. Zawszę lubiłam jej styl rozmawiania z gwiazdami, taki spokojny, opanowany. Jej wywiady są zawsze ciekawe i interesujące, więc chciałam się dowiedzieć jak to wszystko wygląda 'od kuchni'.

Masa o pieniądzach polskiej mafii - kolejna część, zaraz po "Masa o kobietach polskiej mafii". Pierwsza część była dość brutalna, momentami wręcz obrzydliwa ale moim zdaniem warto przeczytać .

Fifa Mafia - Thomas Kistner, kolejne machlojki, kolejne przekręty. Czy w tym świecie już na prawdę, nie ma zasad? Czy wszystko da się załatwić pieniędzmi, układami? Przeczytam, dowiem się.

Porada na radę - Jakub Porada, oglądacie Jego rady na tanie podróże? Nie?! To koniecznie nadróbcie. W DD TVN, w swoich reportażach pokazuje, jakie tanie bilety znajduje do różnych zakątków świata, jak tanio zjeść, przespać się i zwiedzić. Ograniczenie kosztów i podróże po różnych miejscach na świecie?! Poproszę.

Na granicy zmysłów - Przemek Kossakowski, Jego program w telewizji zrobił furorę, sama oglądałam go z ogromnym zaciekawieniem i zdziwieniem, że ludzie na prawdę, żyją w przeświadczeniu, że znachorzy, egzorcyści czy szamani są w stanie uleczyć ich choroby, problemy.
 
Z okazji 2015 postanowiłam wziąć udział w wyzwaniu czytelniczym u Dzosefinn -  
Przeczytam tyle ile mam wzrostu, o wyzwaniu możecie przeczytać TUTAJ.

Znacie te książki? Ciekawa jestem Waszej opinii.
Czytałyście je a może chciałybyście którąś przeczytać?

Oprócz książek, z Polski przywiozłam też kosmetyki.
Od jakiegoś czasu chodziła za mną kolekcja Ziaja Liście Manuka, skusiłam się na nią, bo muszę przyznać, że bardzo przepadam za Ziają i jej niektórymi produktami. Od lat używam maski z zielonej glinki i jestem z niej zadowolona. Ciekawa jestem efektów po tej kolekcji.

Używałyście tego zestawu? Co możecie na jego temat powiedzieć?


Płyn micelarny z Garniera przypadł mi do gustu przy ostatniej mojej wizycie w Polsce, nie podrażniał skóry, radził sobie bardzo dobrze z makijażem i skóra była bardzo przyjemna po jego użyciu.

Na żel peelingująco-rewitalizujący z tej samej firmy skusiłam się ze względu na zapach i tego grejpfruta, bardzo lubię kosmetyki z tym owocem. Jakiś czas temu używałam pilingu do ciała z grejpfrutem i byłam bardzo zadowolona z efektów, a zapach ..cudo!

Krem pod oczy i na powieki przeciw zmarszczkom z Ziaji, no bo kiedy zacząć zapobiegać zmarszczkom jak nie teraz?



Miłego,
Pat.

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Ostatnie dni 2014 roku - Kłodzko i Zieleniec.

Dwa tygodnie w Polsce bardzo szybko minęły, wolne ma to do siebie, że przelatuje między palcami. Korzystając z okazji, że Mój Chłopak nie był na Twierdzy Kłodzkiej, drugiego dnia świąt wybraliśmy się na jej zwiedzanie. Wybraliśmy tylko część górną z tarasem widokowym bo za zimno było, żeby wybrać też podziemną trasę turystyczną, nadrobimy w cieplejszych miesiącach. Historia Twierdzy jest bardzo rozbudowana, nie łatwo wszystko zapamiętać, przedstawię Wam główne informacje, żebyście choć trochę wiedzieli o czym mowa :)

Twierdza ma bardzo bogatą historię, pierwsza wzmianka o grodzie obronnym na Górze Fortecznej w Kłodzku pochodzi już z 981 roku. Prawdopodobnie były to drewniane budynki otoczone palisadą, które zdobył i spalił czeski książę Sobiesław, w 1129 roku odbudował on gród. W ponad 200 lat później zamek stał się komfortową rezydencją, w którym znajdowała się siedziba władcy hrabstwa kłodzkiego.W XVI wieku twierdza została rozbudowana i umocniona o fortyfikacje.
W 1945 roku twierdza odbywała rolę militarną oraz funkcjonowała jako więzienie. Jednym z pierwszych więźniów był pruski oficer Friedrich von der Trenck, został skazany za romans z królewską siostrą, jemu jako jednemu z nielicznych udała się ucieczka z twierdzy. W okresie II wojny światowej, twierdza była filią obozu Gross-Rosen, przebywali w niej jeńcy wojenni, dezerterzy z armii niemieckiej oraz podejrzani o działania na szkodę Rzeszy. Twierdza była więzieniem dla więźniów politycznych, miejscem kaźni i obozem pracy.
W 1960 roku, Twierdza została oficjalnie uznana za zabytek i udostępniona turystom. Część fortyfikacji udostępniona turystom to zaledwie 10% całego obiektu. Z bastionów górnych i tarasu widokowego rozpościera się piękna panorama miasta oraz góry otaczające Ziemię Kłodzką.
Twierdzę można zwiedzać także od podziemi gdzie czeka na nas przejście ponad kilometra z kilkudziesięciu kilometrów na które składa się sieć podziemnych chodników kontrminerskich.
Twierdza to miejsce pełne tajemnic, z wieloma historycznymi wydarzeniami o których można dowiedzieć się od przewodników oprowadzających po Twierdzy.

Z góry cały fort prezentuje się bardzo pięknie, prawda?

Mury Twierdzy są grubości do 4ech metrów a okna bardzo wąskie, przez co była bardzo trudna w splądrowaniu.

Podczas zwiedzania środkowych komnat i Wielkiego Kleszcza możemy zobaczyć plan Twierdzy i cały jej układ, oraz zobaczyć jak w tamtych czasach wyglądali żołnierze Hrabstwa Kłodzkiego a także od kogo 'ściągali' swoje mundury.

Taras widokowy to przepiękne miejsce, idealne do zwiedzania górnej części Twierdzy są te słoneczne dni, bo wtedy najlepiej prezentuje się panorama miasta oraz można zobaczyć góry otaczające Ziemię Kłodzką.





A tutaj już panorama miasta w całej okazałości (kliknij na zdjęcie a zobaczysz je w większym formacie).


Po zwiedzaniu tarasu widokowego udajemy się na ostatnią, najwyższą część Twierdzy - donjon, gdzie w okresie letnim odbywają się koncerty i inne przedsięwzięcia muzyczne, warto przyjechać na Dni Kłodzka, kiedy to odbywa się inscenizacja bitwy. 



Jak Wam się podoba Kłodzko i Twierdza?
Zapraszam każdego do odwiedzenia mojego rodzinnego miasta, nie zawiedziecie się, jest prześliczne! :)

Po świętach i zjedzeniu przeogromnej ilości świątecznego jedzenia, przyszedł czas na ruch i spalanie dodatkowych kalorii. W końcu przyszedł wyczekiwany przez nas długo czas kiedy jechaliśmy na szusowanie do Zieleńca. Pogoda była po naszej stronie i już drugiego dnia świąt polepszyła się, temperatura spadła poniżej zera, co umożliwiło uruchomienie armatek śnieżnych a w nocy były opady śniegu, które tylko polepszyły fakturę stoków.

Takie widoki mogą cieszyć tylko i wyłącznie w górach, kiedy wiesz, że za niedługo wybierasz się na stok! :)


W ciągu dnia na stokach było bardzo dużo dzieciaków uczących się jeździć więc odpuściliśmy sobie jazdę dzienną choć muszę przyznać że na początku nie chciałam, chciałam jak najwięcej korzystać z dni, które tam byliśmy, ale zdecydowanie lepiej jeździło się wieczorem, mniej ludzi, lepsze warunki, szusowanie idealne, a nogi i po 6 godzinach dawały znać, że mają dość. W ciągu dnia odpoczywaliśmy albo w pokoju, albo w restauracji przy grzańcu i małych pysznościach. 





Jazdy nocne były już spokojniejsze, mniejsze kolejki do orczyków, mniej dzieciaków jeżdżących i szalejących na stoku, więc spokojnie można było ćwiczyć swoje umiejętności. Od chyba zawsze chciałam nauczyć się jeździć na snowboardzie, w zeszłym roku spróbowałam i nie szło mi w ogóle, większość czasu spędziłam na tyłku bądź na rękach. Nie potrafiłam zjechać, ani się zatrzymać, ustać, nic, nie szło mi ewidentnie. Trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy, snowboard nie jest dla mnie, zostałam więc przy nartach i w tym roku wyjeździłam się za wszystkie czasy. Przez 4 dni, kiedy byliśmy w Zieleńcu, warunki były wręcz idealne do jazdy, w nocy padało, więc od rana można było się cieszyć dodatkową warstwą śniegu. Temperatura była na minusie więc stoki były dodatkowo dośnieżane, wiał lekki wiaterek więc przyjemnie się jeździło. Przy większym ochłodzeniu ciała, grzanie zapewniał grzaniec galicyjski i można było wracać na stok.



Szczerzę muszę przyznać, że ośnieżone stoki, choinki i drzewa prezentują się pięknie! 


A górne stoki, te przy Pomarańczowej Kanapie Winterpol wyglądały magiczne, gruba warstwa śniegu zalegała na choinkach, które wyglądały tak, jak zaraz miały by się ugiąć. Mam dla Was filmik z przejażdżki właśnie tą kanapą, gdzie możecie zobaczyć jak prezentował się Zieleniec z góry i jak wyglądają Jego górne stoki. Zapraszam na film, KLIK. A oprócz filmiku, zdjęcia, sami powiedzcie, czy tam nie jest pięknie!?











Wyjeżdżaliśmy zadowoleni i z małym niedosytem, że nasze szusowanie trwało tak krótko, za rok nie odpuszczamy i wybieramy się na dłuższy pobyt do Zieleniec Ski Arena :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...